Doświadczenia - Portal Edukacyjny - Wychowanie Komunikacyjne
Nauczyciele » Doświadczenia » Wydarzenia
Powiększ tekst:
Powiększ tekstPomniejsz tekst

Publiczna Szkoła Podstawowa w Odrowążu: porozmawiajmy o wypadkach drogowych

06-01-2009, kategoria Porady - Wydarzenia

Publiczna Szkoła Podstawowa w Odrowążu: porozmawiajmy o wypadkach drogowych



    Justyna Jęczmińska, nauczycielka w Publicznej Szkole Podstawowej w Odrowążu, przesłała nam wybrane relacje swoich uczniów z klasy IV, którzy byli uczestnikami lub świadkami wypadków drogowych. Artur, Sebastian i Wojciech podzielili się swoimi doświadczeniami w tej kwestii podczas debaty "Wypadki na drogach - porozmawiajmy".

Artur Kuliński:

    Byłem uczestnikiem i poszkodowanym w wypadku drogowym, który opiszę.
Wracaliśmy gimbusem z basenu, padał deszcz, na drodze było ślisko. Gdy skręcaliśmy na drogę prowadzącą do szkoły, uderzył w nas samochód dostawczy. Podczas uderzenia nie siedziałem na swoim miejscu, lecz stałem. Uderzenie było tak silne, że upadłem na plastikowe oparcie od siedzenia i potłukłem sobie rękę.

    Na miejsce wypadku przyjechała policja, straż pożarna i pogotowie. Strażacy użyli specjalnego sprzętu, aby wydostać kierowcę z samochodu dostawczego. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Uważam, że przyczyną tego wypadku była nadmierna prędkość samochodu dostawczego. Do wypadku nie doszłoby, gdyby kierowca tego samochodu przestrzegał zasady ruchu drogowego.

Sebastian Banaczkowski:

    Uczestniczyłem w wypadku samochodowym, w którym autobus zderzył się z samochodem ciężarowym. Wypadek ten miał miejsce w Suchedniowie. Przyjechało pogotowie, straż i policja. Na ratunek osobom rannym ruszyła straż. Były bardzo duże straty w ludziach, ponieważ do szpitala przewieziono ponad 20 osób.

    Policja wysłuchała świadków, aż w końcu pewien policjant podszedł i zapytał mnie, czy wiem, jak to się stało i czy była to wina kierowcy ciężarówki, czy kierowcy autobusu. Zacząłem opowiadać. Gdy szedłem chodnikiem, zauważyłem nadjeżdżającą ciężarówkę. Nagle odwróciłem się i zobaczyłem rozmawiającego przez telefon kierowcę autobusu. Schylił się, by coś wziąć, aż niespodziewanie zjechał na drugi pas i zderzył się z samochodem ciężarowym. Policjant spisał całe zeznanie i odszedł, a zniszczone samochody zostały usunięte z jezdni.

Wojciech Antoniak:

    Pewnego razu, tak jak co piątek, nasza klasa wybrała się razem z panią od WF na basen. Tylko ja i jedna z moich koleżanek, z powodu choroby, nie pojechaliśmy z innymi na basen. Wszyscy pozostali byli zadowoleni, gdyż uwielbiamy te wyjazdy. Droga na basen i z powrotem przebiegała bez zarzutu. Chwile grozy przeżyłem, gdy autobus szkolny już podjeżdżał pod szkołę.

    Tego dnia od samego rana było pochmurnie i padał deszcz. Stałem w oknie i obserwowałem powrót mojej klasy i innych znajomych z naszej szkoły. W pewnej chwili, widząc, co się dzieje, zamarłem z przerażenia. Autobus, skręcając, lekko wjechał na chodnik, po czym zatrzymał się. Nagle zza zakrętu wyjechał rozpędzony bus dostawczy. Z powodu śliskiej nawierzchni jezdni i zbyt dużej prędkości, nie zdążył wyhamować i uderzył w tył naszego autobusu. Wyglądało to strasznie. Martwiłem się o moich kolegów i koleżanki, ale kiedy zobaczyłem ich wysiadających całych i zdrowych, strach mnie opuścił.

    Gorzej było z autem dostawczym. Cały przód był wgnieciony, szyby potłuczone, a co najgorsze, w środku był uwięziony kierowca. Jak się okazało, pogniecione blachy uniemożliwiły mu opuszczenie samochodu. Wezwano pogotowie, straż pożarną i policję. Strażacy zajęli się rozcinaniem blach i wydobyciem uwięzionego kierowcy, policja zabezpieczyła teren i kierowała ruchem. Dzięki staraniom tych służb, ruch szybko wrócił do normy, a obsługa pogotowia ratunkowego udzieliła pierwszej pomocy rannemu kierowcy i zabrała go do szpitala na badania. Z tego, co się dowiedziałem, miał on lekkie obrażenia. Ja i moi koledzy nie mogliśmy zapomnieć o tym wydarzeniu przez dłuższy czas.

    Po raz kolejny okazało się, że jazda z nadmierną prędkością, gdy są złe warunki atmosferyczne, może doprowadzić do niepotrzebnej tragedii. Na szczęście w tym przypadku obyło się bez ofiar śmiertelnych.



Dodaj komentarz
Kod weryfikujcy
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 


Wasze komentarze